Bombaj Tandoori w Krakowie

2011-10-26 19:00:00

Smak Indii na żydowskim Kazimierzu, czyli Bombaj Tandoori przy ulicy Szerokiej



Jak powszechnie wiadomo, sercem żydowskiego Kazimierza w Krakowie jest ulica Szeroka, zwana także placem Szerokim. Dziś nie słychać tam donośnych rozmów naszych starszych braci w wierze, ale za to można spędzić miło czas w którejś z rozlicznych restauracji. Na wprost skweru, w kamienicy oznaczonej numerami 7-8, znalazłam niezwykle przytulną knajpkę serwującą kuchnię indyjską. Mam na myśli Bombaj Tandoori.

Pomieszczenie okazało się niewielkie. Indyjski klimat wyrażony został w tonacji fioletów i brązów. Wygodne stoliki oddzielono od siebie parawanami, co stwarza intymną przestrzeń. W tle orientalna nuta delikatnie muska uszy odwiedzających. Całe szczęście, że wnętrze jest tak przyjemne, ponieważ każdy, kto wejdzie do Bombaju przy Szerokiej, spędzi w nim DUŻO czasu. Państwo wybaczą duże litery; już tłumaczę, co rozumiem poprzez to krzykliwe podkreślenie. Otóż, jeśli złoży się tam pełne zamówienie, od przystawek po deser, należy się przygotować na to, iż spędzi się w tym miłym, fioletowym pomieszczeniu przynajmniej dwie i pół godziny(!). Podany przeze mnie czas to prognoza pełna ufności i optymizmu, zarówno w stosunku do kelnerów, jak i kucharzy o - jak się zdaje - sprzecznym temperamencie. Zastanawia mnie bowiem, jak to się dzieje, że podaje się w Bombaju potrawy pełne pikanterii, a tym samym robi się to tak wolno? Czyżby przygotowywaniu potraw towarzyszyła tak dalece idąca celebracja? Pozwolę sobie pozostać przy tej miłej interpretacji.

Pora na zanurzenie się w smakach Indii! Spośród indyjskich przystawek spróbowałam wegetariańskich pierożków o nazwie Samosa (serwuje się je również w wersji dla mięsożerców). Dostałam dwa nieinwazyjne w smaku pierożki, zaś sos, który im akompaniował, przypominał znane powszechnie sosy kebabowe, co - moim zdaniem - niczym nie umniejszyło pozytywnych doznań smakowych.

Z pewnością mieszanina przypraw, jak na kuchnię indyjską przystało, stanowi tu majstersztyk. Gdy zamówiłam kurczaka Madras na ostro, kelner zapytał mnie trzy razy, czy jestem pewna, że to zjem. Wzruszyła mnie owa troska i dlatego wybaczyłam mu dość umiarkowane zainteresowanie moim stolikiem. Kurczak był zajmujący i rozkosznie rozpalał podniebienie. Jeśli ktoś lubi prawdziwie ostrą kuchnię, to gorąco polecam owo miejsce - z pewnością wyjdzie stamtąd w pełni usatysfakcjonowany! Miałam także okazję zjeść potrawę wegetariańską, bowiem uznałam, że to element tak znamienny dla kuchni dalekich Indii, że grzechem byłoby pominięcie tych finezyjnych specjałów warzywnych. Wybrałam wariację na temat bakłażana, która pod swą egzotyczną nazwą (Bengen Barta) jako jedyna została wprost określona mianem "pysznej". Daniom tym towarzyszyła ryta mieszana, czyli doprawione kurkumą świeże ogórki i pomidory zalane jogurtem. To znakomita przeciwwaga dla dań głównych. Zgodnie z moim zamówieniem, potrawa z bakłażana miała średnią ostrość. Obie potrawy powinno się jeść za pomocą rąk, nabierając je na aromantyczne pieczywo (w tym wypadku było ono czosnkowe, w typie Nan, robione w tradycyjnym piecu Tandoor). Konsystencja chlebka idealnie współgrała z indyjskim sposobem spożywania dań. Pozwolę sobie w tym miejscu Państwa uspokoić - każdy dostaje swoje sztućce i sam decyduje, jak daleką drogę zechce przejść, będą na indyjskim szlaku egzotycznych smaków.

Potrawom towarzyszą tradycyjne napoje (oczywiście Bombaj posiada kartę win i innych alkoholi). Warto jednak zauważyć, że Hindusi stronią od popijania jedzenia alkoholem. Dlatego postanowiłam spróbować lassi - koktajlu serwowanego tu w wersji słodkiej (istnieją jeszcze inne odmiany, tj. słona i owocowa), a także tradycyjnej herbaty indyjskiej podawanej z mlekiem i dużą ilością przypraw. Indyjskie napoje znakomicie współgrają z pikantnymi potrawami - wyśmienicie gaszą pragnienie, pozwalając kubkom smakowym na długie rozkoszowanie się egzotycznym smakiem. Rozczarował mnie jedynie deser o nazwie Gulbjamun, który w karcie został opisowo przedstawiony jako "słodkie KULKI z mleka w syropie". Po raz kolejny pojawia się podkreślenie. Dlaczego? Otóż "kulki" okazały się jedną kuleczką! Była ciekawa w smaku, może nieco mdła, ale przecież to nie jej smak był niezadowalający! Uważam, że warto próbować tradycyjnych specjałów różnych kuchni i tylko z tego powodu mogę Państwa nakłaniać do skosztowania owego deseru.

Polecam kazimierską restaurację Bombaj Tandoori jako okno na świat indyjskich smaków pełnych kurkumy, imbiru, cynamonu, kolendry, szafranu i wielu innych oryginalnie łączonych przypraw.

Anak

Komentarze

  • obiektynie 2011-12-22 16:05:51

    Niestety.. Kolejny artykuł tej Pani, którego nie da się przeczytać płynnie i to bynajmniej nie z winy czytelnika... Absolutny przerost formy nad treścią, co akurat nie powinno być domeną dobrej recenzji.

  • uczciwość 2011-11-03 00:14:07

    Kocham smaki! Nienawidzę Facebooka, bo oszukuje ludzi!

  • Pentelka 2011-11-03 00:04:36

    Opisy dań smakowicie ujęte!Już poczułam smak herbaty indyjskiej.. Ale dlaczego polecane miejsce skoro tyle minusów?Nie lubię długo czekać zwłaszcza gdy nie jestem uprzedzona.Wnioskuję, że obsługa nie była zbyt miła.

  • hfhtt 2011-11-02 13:59:24

    grafomanka.....

  • nice 2011-10-26 21:30:28

    widzę, że autorka wie, co pisze, zna się na rzeczy i temacie

Szukasz pracy? Zostań Managerem Dobrego Smaku!

Aktualności

wszystkie »