Le Bistrot Parisien we Wrocławiu

2012-01-03 13:09:00


Le Bistrot Parisien



Jeszcze do niedawna myślałem, że do Paryża mam z Wrocławia grubo ponad 1000 kilometrów. Sam w to prawie nie wierzyłem, ponieważ udało mi się tę odległość skrócić do bagatela 300... metrów! Tyle mniej więcej jest z wrocławskiego rynku do Le Bistrot Parisien na Nożowniczej 1D, który był celem mojej ostatniej wizyty. Nieduża restauracja, z ograniczonym wyborem dań - co we Francji jest typowe dla miejsc typu "bistrot". Skromne menu bardzo ułatwiło mi sprawę - mogłem szybko podjąć decyzję co chcę zjeść. Poza tym, im mniej pozycji w karcie, tym większa pewność, że potrawy przyrządzane są ze świeżych składników. Tym oto sposobem, trochę nieśmiało, zamówiłem żabie udka. A ponieważ jestem wielkim fanem zup, darowałem sobie inne przystawki, jak Carpaccio, Cammembert, czy tarta figowa i wybrałem tradycyjną zupę cebulową. Podobno jest bardzo łatwa w przygotowaniu, więc w myśl zasady, że proste dania smakują najlepiej, spodziewałem się rewelacji (no i nie zawiodłem się, ale o tym zaraz). O tym, że Francuzi podają dużo warzyw do ciepłych posiłków, przekonałem się na własnym talerzu po wybraniu sałatki Le Bistrot Parisien.

Przemiła kelnerka przyjęła zamówienie, a ja próbowałem zatonąć w paryskiej atmosferze, przyglądając się miejscu. Ogromny plakat z wieżą Eiffla, no bo cóż innego mogłoby tam wisieć, trochę zbyt jasne oświetlenie i mnóstwo butelek z winem. Bardzo mnie dziwiło zachowanie starszego kelnera, być może managera, który z założonymi na plecach rękami nieustannie przechadzał się w tę i z powrotem, upominając kelnerki, dopingował wzrokiem gości nie wiadomo do czego. Czekając na pierwsze danie doszedłem do wniosku, że w tym miejscu nie przeżyłbym wymarzonej randez vous.

Miałem dotąd listę kilku zupnych faworytów, jednak oficjalnie przyznaję się, że została podarta i układam ją na nowo, z cebulową w czołówce. Gorrrąca, ciemnobrązowa, gęsta od smażonej cebuli, o bardzo wyraźnym, ostrym smaku, z grzankami serowymi... Chciałem delektować się nią jak najdłużej, ale po każdej łyżce tęskniłem już za następną. Jacques Brel śpiewał "Ne Me Quitte Pas" ("Nie opuszczaj mnie") i tylko te słowa przychodziły mi do głowy, kiedy kelnerka zabrała mi pusty talerz. Przyznam, że zupa uwiodła nie tylko mnie. Chyba każdy z obecnych gości zamawiał tę pozycję i zajadał w towarzystwie dużych oczu i uśmiechu.

Od tego momentu zacząłem odchodzić od zmysłów. Po pierwsze, z wyżej wymienionego powodu, po drugie, zaraz miały nadejść udka. Naprawdę miałem tremę! Otuchy dodała mi sporych rozmiarów sałatka z indykiem, boczkiem i pieczarkami w towarzystwie rewelacyjnego dressingu z musztardą Dijon. Uspokajała mnie również miska z wodą, w której mogłem maczać dłonie, bo właśnie rękami je się udka. Pomyślałem, że skoro tak... łatwo będzie mi zatuszować ewentualny fakt, że mi nie smakuje - rzucę pod stolik, do worka, gdziekolwiek. Tylko ten kelner tak patrzył...

Sześć podwójnych udek w aioli, majonez i wspaniały zapach marynaty z ziół prowansalskich. Ponieważ jadłem je pierwszy raz, starałem się porównać smak do czegoś już mi znanego: indyk, rak, ryba? Nie. Smak jest niepowtarzalny. Mięso było bardzo miękkie, delikatne, choć było je czuć na zębach. Cienka panierka podkreślała smak, a majonez wdzięcznie go koronował. Drobne kostki co chwilę lądowały na talerzu, przypominając mi, że przygoda nad Sekwaną dobiega końca. Niemal zapomniałem o deserze, kiedy swoimi kolorami przywitała mnie tarta cytrynowa. Super kwaśna, wykwintnie podana razem z gałką lodów waniliowych dla zrównoważenia smaku. To było wyśmienite pożegnanie. Delikatne ciasto rozpieszczało podniebienie, cytryny orzeźwiały, pełna harmonia.

Jeśli ktoś mnie teraz spyta "jak mogłeś jeść żabie udka?"bez namysłu odpowiem "jak ja mogłem ich wcześniej nie jeść!?", ale opisywanie wrażeń i tak zacznę od zupy cebulowej.

Bon Appétit

miód i mleko

Komentarze

  • paryżanka 2012-01-10 17:22:09

    do tej pory kuchnia francuska jakoś mnie nie zachęcała, ale teraz przyznam, że zamarzyła mi się zupa cebulowa:)

  • i juz wiem gdzie pójdę 2012-01-09 22:33:17

    Od jakiegoś czasu szukałem miejsca we Wrocławiu, gdzie mógłbym się oddać przyjemności spróbowania czegoś "nowego" i nie miałem pomysłu, gdzie by to mogło być.... Już wiem- DZIĘKI :D

Szukasz pracy? Zostań Managerem Dobrego Smaku!

Aktualności

wszystkie »